Skok przez płot
Podczas zimy na terenie lasu powstaje osiedle marzeń, spokojna, załadowana domkami dzielnica. Kiedy kilka leśnych zwierzątek budzi się z zimowego snu, nie rozumie, czym jest wielki, majestatyczny żywopłot. Boją się przez niego przejść. Na ratunek przychodzi im Andrzej, wygadany szop, który chce uświadomić swoich kolegów, jakie cuda znajdują się po drugiej stronie żywopłotu. Ma jednak w tym swój biznes - jest dłużny wielkiemu niedźwiedziowi grizzly cały kosz wypchany jedzeniem, głównie słodyczami z marketu. Ma w planie wykorzystać stworzonka do tego, by pomogły mu zgromadzić w tydzień zapasy zimowe, jakie uzbierał sobie niedźwiedź. Udaje mu się to bez problemu, bo jest charyzmatyczny, ale przywódca zwierzątek, ostrożny żółw, nie za bardzo jest przekonany do intencji cwanego szopa. Staje się więc wyrzutkiem grupki, oskarżany o zazdrość i nieświadomą chęć zaszkodzenia sprytnemu szopowi. Kiedy nastaje noc, zwierzęta robią ostatni wypad po jedzenie, podczas którego dochodzi do tragedii - mianowicie wszystkie zwierzątka, prócz oczywiście Andrzeja, zostają złapane. W szopie odzywa się dusza i ratuje wszystkich poświęcając cały dobytek.